GLI MilitariaHistoria militariów, kolekcjonerstwo i kultura strzelectwa sportowego.
Historia militariów

Wojsko Polskie w 1939 roku: organizacja, wyposażenie i realia kampanii

Wojsko Polskie w 1939 roku nie było ani jednolicie przestarzałą armią, ani siłą zdolną w pełni zrealizować ambitne plany mobilizacyjne. Dysponowało około milionem wystawionych żołnierzy, nowoczesnymi typami uzbrojenia i licznymi dobrze wyszkolonymi formacjami, lecz jego możliwości ograniczały niepełna mobilizacja, dominacja transportu konnego, niedostateczna motoryzacja oraz rozproszenie lotnictwa i broni pancernej. O wyniku kampanii przesądzał więc nie katalog posiadanej broni, lecz połączenie organizacji, logistyki, tempa działań i przewagi dwóch agresorów. [S1] [S4] [S5]

Piechota, kawaleria, tabor konny, czołg 7TP, tankietka TKS i polskie samoloty wojskowe w 1939 roku

Stan pokojowy, plan mobilizacyjny i armia w polu oznaczały trzy różne liczby

W czasie pokoju Wojsko Polskie utrzymywało około 240–270 tys. żołnierzy. Rozbieżność nie oznacza prostego błędu: poszczególne ujęcia podają 240–260 tys. albo około 270 tys. osób w czynnej służbie. Był to aparat potrzebny do ochrony państwa, szkolenia poborowych, utrzymywania jednostek i przygotowania rozwinięcia mobilizacyjnego. Nie była to jednak cała armia, którą Polska zamierzała wystawić na wypadek wojny. [S4] [S5]

Mobilizacji powszechnej podlegało około 2,6 mln rezerwistów, ale liczba ta wyrażała zasób ludzi, a nie możliwość jednoczesnego uzbrojenia, wyposażenia i skierowania ich do walki. Niepełna mobilizacja pozwoliła wystawić w 1939 roku około miliona żołnierzy. Przytaczana przez historyka ocena zakładała, że pełne wykonanie planu mogło dać około 1,5 mln żołnierzy, lecz był to stan przewidywany, a nie osiągnięty. [S4] [S5]

Gotowości bojowej nie można mierzyć samą liczbą powołanych. Rezerwista musiał dotrzeć do jednostki, otrzymać wyposażenie i zostać włączony do pododdziału, który potrzebował dowództwa, transportu, łączności, amunicji oraz zaopatrzenia. Opóźnienie jednego elementu mogło obniżać wartość całej formacji. Dlatego stan pokojowy, potencjał mobilizacyjny i faktycznie wystawiona armia opisują trzy różne poziomy możliwości państwa. [S4] [S5]

Dowodzenie łączyło szczebel naczelny, armie operacyjne i wielkie jednostki

Na czele sił zbrojnych stał Naczelny Wódz, marszałek Edward Śmigły-Rydz, wspierany przez Sztab Naczelnego Wodza. Dowództwa armii operacyjnych miały prowadzić działania na poszczególnych kierunkach, wykorzystując przydzielone dywizje, brygady i oddziały wsparcia. Część środków, między innymi wybrane formacje artylerii i lotnictwa, pozostawała w dyspozycji naczelnego dowództwa. [S5]

Zasadniczą siłę lądową tworzyły piechota, kawaleria i artyleria. Uzupełniały je broń pancerna, lotnictwo, formacje przeciwlotnicze, saperzy, łączność i służby. Osobne zadania realizowały Marynarka Wojenna, Korpus Ochrony Pogranicza oraz Obrona Narodowa. Formacje te różniły się przeznaczeniem, wyszkoleniem i wyposażeniem, dlatego nie należy traktować ich jako wymiennych części armii. [S5]

Etat określał pożądaną strukturę jednostki, lecz nie gwarantował osiągnięcia pełnego stanu w konkretnym dniu. Mobilizacja, straty, awarie, przerwane dostawy i problemy komunikacyjne powodowały różnice między organizacją zapisaną w planach a realnymi możliwościami oddziałów. Ma to szczególne znaczenie przy porównywaniu liczby eskadr z liczbą dostępnych samolotów albo stanów ewidencyjnych uzbrojenia z wyposażeniem obecnym na froncie. [S5]

Piechota stanowiła trzon armii, ale poruszała się głównie dzięki koniom

Podstawę piechoty stanowiło 30 dywizji czynnych. Każda miała trzy pułki piechoty, pułk artylerii lekkiej, dywizjon artylerii ciężkiej oraz służby. System rozwinięcia przewidywał ponadto dziewięć dywizji rezerwowych, 14 brygad Obrony Narodowej, trzy brygady górskie i dwa pułki strzelców morskich. Nie wszystkie te formacje miały jednak identyczne wyszkolenie, ukompletowanie ani siłę ognia. [S5]

Modelowe ujęcie faktycznego stanu dywizji piechoty obejmowało około 16 500 żołnierzy, 6939 koni, ponad 2000 wozów konnych i tylko 76 samochodów. Liczby te nie opisują automatycznie każdej dywizji, ale dobrze pokazują podstawową cechę armii: piechota nie była formacją w pełni zmotoryzowaną. Zaopatrzenie, artyleria i tabory pozostawały mocno zależne od trakcji konnej. [S5]

Dywizja dysponowała własnym wsparciem artyleryjskim, a obronę przed pojazdami przeciwnika wzmacniały armaty przeciwpancerne i karabiny przeciwpancerne. Małe pododdziały czołgów rozpoznawczych przydzielane dywizjom mogły wspierać rozpoznanie i piechotę, ale nie zastępowały dużych jednostek pancernych. Siła dywizji wynikała z współdziałania pułków, artylerii i służb, nie z obecności pojedynczego nowoczesnego typu broni. [S2] [S5]

Dominacja koni i wozów nie oznaczała całkowitego braku pojazdów mechanicznych. Oznaczała natomiast, że tempo marszu, zmiany kierunku działań i uzupełniania zapasów zależało w dużej mierze od dróg, kondycji zwierząt oraz sprawności rozbudowanych taborów. W wojnie prowadzonej pod presją szybko przemieszczających się zgrupowań przeciwnika ograniczało to swobodę operacyjną polskiej piechoty. [S5]

Kawaleria walczyła przede wszystkim pieszo, a koń zapewniał jej ruchliwość

Polska kawaleria była przygotowana przede wszystkim do szybkiego przemieszczania się konno, a następnie prowadzenia walki po spieszeniu. Szarża pozostawała jednym z możliwych sposobów działania przeciw odpowiednim celom, lecz atakowanie czołgów z szablami nie stanowiło standardowej taktyki. Popularny obraz takiej walki zaciera rzeczywiste przeznaczenie brygad kawalerii. [S5]

Brygada nie składała się wyłącznie z jeźdźców. Wspierał ją dywizjon pancerny, w którego organizacji przewidywano osiem samochodów pancernych wz. 34 i 13 czołgów rozpoznawczych TK. Brygady dysponowały także dywizjonami artylerii konnej z trzema lub czterema czterodziałowymi bateriami kalibru 75 mm oraz zmotoryzowanymi bateriami przeciwlotniczymi. Był to przydział organizacyjny, nie gwarancja utrzymania pełnego stanu przez całą kampanię. [S5]

Ruchliwość kawalerii pozwalała sprawnie działać w terenie, osłaniać skrzydła, prowadzić rozpoznanie i opóźniać przeciwnika. Nie usuwała jednak różnicy między formacją konną a dużym związkiem pancerno-motorowym. Brygada kawalerii miała ograniczoną liczbę pojazdów opancerzonych i środków ciężkiego wsparcia, dlatego nie powinna być ani przedstawiana jako relikt, ani utożsamiana z jednostką pancerną. [S5]

Artyleria i broń przeciwpancerna miały wartość, lecz liczyła się ich dostępność

W sierpniu 1939 roku wykazywano 3435 haubic i dział polowych oraz 462 armaty przeciwlotnicze kalibru 40 i 75 mm. Na czas wojny artylerię włączano przede wszystkim do jednostek piechoty i kawalerii, a część formacji pozostawała w dyspozycji Naczelnego Wodza. Taki podział miał zapewniać zarówno bieżące wsparcie wielkich jednostek, jak i możliwość wzmacniania wybranych kierunków. [S5]

Wojsko Polskie posiadało około 1200 armat przeciwpancernych Bofors kalibru 37 mm, uznawanych za nowoczesny środek walki z ówczesnymi pojazdami pancernymi. W pomocniczym zestawieniu wykazano również około 3500 karabinów przeciwpancernych wz. 35. Liczby te należy traktować ostrożnie: stan ewidencyjny nie mówi jeszcze, ile egzemplarzy było sprawnych, dostarczonych do właściwych oddziałów i dostępnych w decydującym miejscu. [S2] [S5]

Ocena skuteczności obrony przeciwpancernej wymaga uwzględnienia rozmieszczenia uzbrojenia, zapasu amunicji, wyszkolenia obsług, łączności i sytuacji taktycznej. Dobra broń użyta lokalnie mogła być skuteczna, ale nie kompensowała automatycznie przewagi operacyjnej przeciwnika. Jest to interpretacja organizacyjnych realiów, a nie podważenie parametrów poszczególnych konstrukcji. [S2] [S5]

Lotnictwo rozdzielono między Naczelnego Wodza i armie operacyjne

Po mobilizacji lotnictwo podzielono na siły dyspozycyjne Naczelnego Wodza oraz jednostki podporządkowane poszczególnym armiom. Pierwsza grupa miała wykonywać zadania o znaczeniu ponadlokalnym, druga zaś wspierać konkretne związki operacyjne. Organizacja odpowiadała potrzebie osłony, rozpoznania, bombardowania i utrzymywania łączności, ale rozdzielała ograniczone zasoby między wiele kierunków. [S5]

W lotnictwie Naczelnego Wodza znajdowała się Brygada Pościgowa z pięcioma eskadrami myśliwskimi. Brygada Bombowa obejmowała cztery eskadry bombowców PZL.37 Łoś i pięć eskadr samolotów liniowych PZL.23 Karaś. Liczby eskadr nie są równoznaczne z liczbą samolotów ani maszyn gotowych w danej chwili do lotu bojowego. [S5]

Na 1 września wykazywano 158 myśliwców, 114 samolotów liniowych PZL.23 Karaś, 36 bombowców PZL.37 Łoś, 84 maszyny obserwacyjne, 12 wodnosamolotów, 12 samolotów transportowych i 94 łącznikowe. Myśliwce służyły do zwalczania lotnictwa przeciwnika, samoloty bombowe i liniowe do uderzeń oraz rozpoznania, a maszyny obserwacyjne i łącznikowe wspierały dowodzenie i artylerię. [S5]

Zestawienie pokazuje zróżnicowanie funkcji, ale również ograniczoną skalę sił. Nie wszystkie maszyny miały tę samą wartość bojową, sprawność i dostępność. Nowoczesny PZL.37 Łoś nie zmieniał więc samodzielnie ogólnego bilansu, podobnie jak obecność PZL P.11 nie usuwała problemu przewagi liczebnej i technicznej przeciwnika. Rozproszenie lotnictwa utrudniało ponadto osiąganie silnej koncentracji nad wybranym obszarem. [S5]

Broń pancerną rozproszono między liczne małe pododdziały

Samodzielnymi związkami pancerno-motorowymi były 10. Brygada Kawalerii Zmotoryzowanej oraz pozostająca jeszcze w organizacji Warszawska Brygada Pancerno-Motorowa. Znaczna część pojazdów pancernych znalazła się jednak w kompaniach przy dywizjach piechoty i szwadronach przy brygadach kawalerii. Poza nimi istniały trzy bataliony i trzy kompanie czołgów oraz dziesięć pociągów pancernych. [S5]

Zbiorcze zestawienie obejmuje 140 czołgów 7TP i Vickers E, 50 Renault R35, 45 Renault FT-17, 403 czołgi rozpoznawcze TK-3 i TKS oraz 88 samochodów pancernych wz. 34 i wz. 29. Nie wszystkie pozycje miały równą wartość: tankietki TK-3 i TKS były pojazdami rozpoznawczymi i nie powinny być liczone tak, jak pełnowartościowe czołgi lekkie. Także liczby zbiorcze nie dowodzą jednoczesnej sprawności operacyjnej całego sprzętu. [S5]

Rozdzielenie pojazdów między wiele jednostek dawało piechocie i kawalerii lokalne wsparcie, lecz ograniczało możliwość tworzenia dużych zgrupowań uderzeniowych. To wniosek wynikający ze struktury, a nie osobna wartość ewidencyjna. Armia posiadała wartościowe pojazdy, zwłaszcza 7TP, ale nie dysponowała wystarczającą liczbą w pełni zorganizowanych i skoncentrowanych związków pancerno-motorowych, by prowadzić działania na skalę przeciwnika. [S5]

Uzbrojenie strzeleckie łączyło modernizację z niejednorodnością

W połowie lat trzydziestych ujednolicano podstawową broń strzelecką, wprowadzano nowsze wzory krajowe oraz częściowo modernizowano artylerię i bronie techniczne. W jednostkach występowały między innymi pistolety Vis wz. 35, karabinki wz. 29, ręczne karabiny maszynowe Browning wz. 28 i ciężkie karabiny maszynowe Browning wz. 30. Obok nich pozostawały starsze modele pochodzenia niemieckiego, francuskiego, rosyjskiego i austro-węgierskiego. [S2] [S3]

Pomocnicza ewidencja podaje około 19 900 ręcznych karabinów maszynowych Browning wz. 28 i 7861 ciężkich karabinów maszynowych Browning wz. 30. Dane te pokazują znaczną skalę wyposażenia, lecz mają charakter orientacyjny. Nie określają rozmieszczenia, sprawności ani zapasu amunicji w poszczególnych jednostkach, a niejednorodne pochodzenie uzbrojenia komplikowało standaryzację i zaopatrzenie. [S2]

Sam wykaz modeli nie wystarcza do oceny armii. O wartości uzbrojenia decydowały także liczba egzemplarzy w oddziale, dostępność części i amunicji, wyszkolenie żołnierzy oraz współdziałanie z artylerią i łącznością. Modernizacja była rzeczywista, ale nie objęła całych sił w takim stopniu, by usunąć skutki wcześniejszych zapóźnień i różnorodności sprzętowej. [S2] [S3]

Zestawienie rodzajów wojsk pokazuje różnicę między sprzętem a zdolnością działania

Rodzaj wojskPodstawowa organizacjaReprezentatywne wyposażenieNajważniejsze ograniczenie
Piechota30 dywizji czynnych oraz formacje rezerwowe i Obrony NarodowejArtyleria dywizyjna, Bofors 37 mm, karabin przeciwpancerny wz. 35Dominacja trakcji konnej i nierówne ukompletowanie
KawaleriaBrygady wspierane przez artylerię, pododdziały pancerne i przeciwlotniczeTK, samochody pancerne wz. 34, działa 75 mmOgraniczona liczba pojazdów i ciężkiego wsparcia
ArtyleriaPrzydział do piechoty i kawalerii oraz odwód Naczelnego Wodza3435 haubic i dział polowych; 462 armaty przeciwlotnicze 40 i 75 mmStan ewidencyjny nie oznacza dostępności w miejscu walki
LotnictwoSiły Naczelnego Wodza oraz lotnictwo armijne158 myśliwców, 114 PZL.23 Karaś, 36 PZL.37 ŁośOgraniczona skala i rozproszenie między zadania
Broń pancernaDwie brygady pancerno-motorowe oraz liczne małe pododdziały140 czołgów 7TP i Vickers E; 403 TK-3 i TKSRozproszenie utrudniające koncentrację uderzeniową
[S2] [S5]

Tabela zestawia różne rodzaje danych: organizację, stan ewidencyjny i reprezentatywne wyposażenie. Nie należy więc sumować jej wartości jako liczby sprzętu gotowego jednocześnie do walki. Jej sens polega na pokazaniu, że każdy rodzaj wojsk miał wartościowe elementy, ale zmagał się z ograniczeniami wynikającymi ze skali, transportu lub rozmieszczenia. [S2] [S5]

Niepełna mobilizacja i słaba motoryzacja ograniczały tempo reakcji

Polska armia miała konstrukcje nowoczesne lub porównywalne z zagranicznymi odpowiednikami: czołgi 7TP, bombowce PZL.37 Łoś, armaty przeciwpancerne Bofors wz. 36 oraz karabiny przeciwpancerne wz. 35. Nie tworzyły one jednak samodzielnego systemu zdolnego odwrócić sytuację strategiczną. O sile armii przesądzała możliwość skupienia ludzi i sprzętu, dostarczenia amunicji, przekazywania rozkazów oraz odtwarzania zdolności po stratach. [S2] [S3] [S5]

Niepełna mobilizacja oznaczała, że część planowanych sił nie osiągnęła gotowości przed rozpoczęciem walk. Rozwinięcie armii dodatkowo utrudniały transport konny i niewielka liczba pojazdów w typowej dywizji piechoty. Jednostki mogły walczyć skutecznie lokalnie, ale wolniej reagowały na przełamania i trudniej było im oderwać się od przeciwnika, przemieścić na nowy kierunek lub szybko uzupełnić zapasy. [S4] [S5]

Łączność była elementem spajającym dowodzenie, rozpoznanie i wsparcie ogniowe. Gdy ruch wojsk, straty lub działania przeciwnika przerywały obieg informacji, dowódcy podejmowali decyzje na podstawie niepełnego obrazu sytuacji. Przy rozciągniętym ugrupowaniu i szybkim tempie niemieckich działań problem ten zwiększał skutki ograniczonej motoryzacji. Jest to interpretacja sposobu funkcjonowania opisanej struktury, nie osobna dana liczbowa. [S5]

Klęski nie można zatem sprowadzić do tezy o technicznej bezwartościowości polskiej armii. Równie błędna byłaby ocena przeciwna, oparta wyłącznie na udanych konstrukcjach. Trafniejszy bilans uwzględnia jednocześnie częściową modernizację, ograniczony zasięg jej rezultatów, problemy mobilizacyjne, niewielką motoryzację, rozproszenie najcenniejszego sprzętu i niekorzystne położenie strategiczne. [S2] [S3] [S4] [S5]

Agresja sowiecka 17 września załamała pozostałe założenia strategiczne

Jeszcze 16 września, mimo poniesionych strat, Wojsko Polskie liczyło około 650 tys. żołnierzy. Siły te były jednak rozproszone, część pozostawała związana walką z Niemcami, a granicy wschodniej strzegły osłabione bataliony Korpusu Ochrony Pogranicza, liczące łącznie około 12 tys. ludzi. Sama ogólna liczebność armii nie oznaczała więc możliwości utworzenia zwartego frontu na wschodzie. [S1]

17 września Związek Sowiecki skierował w pierwszym rzucie 465 tys. żołnierzy i 4800 czołgów. Armia Czerwona miała problemy z wyszkoleniem, kadrą i niezawodnością sprzętu, dlatego liczby pojazdów nie można utożsamiać z ich pełną efektywnością. Nie zmienia to zasadniczego faktu: Polska, walcząca już z Niemcami, stanęła wobec drugiego agresora na słabo osłoniętym kierunku. [S1]

Wieczorna dyrektywa Naczelnego Wodza nakazywała ogólne wycofanie w stronę Rumunii i Węgier. Walkę z wojskami sowieckimi przewidywała przede wszystkim w razie ich natarcia lub próby rozbrojenia oddziałów. Treść rozkazu jest faktem; ocena, że jego niejednoznaczność pogłębiła dezorientację dowódców, pozostaje interpretacją autora opracowania. Różne reakcje oddziałów wynikały także z odmiennego położenia lokalnego i utrudnionej łączności. [S1]

Sowieckie uderzenie ograniczyło możliwość dłuższego oporu opartego na wycofaniu ku południowo-wschodniej Polsce, utrudniło koncentrację pozostałych sił i zagroziło drogom prowadzącym do Rumunii oraz Węgier. Nie unieważniało wcześniejszych problemów organizacyjnych, ale radykalnie zmieniało bilans strategiczny. Od tej chwili polskie dowództwo musiało uwzględniać działania dwóch przeciwników nadchodzących z różnych kierunków. [S1]

Wyważona ocena armii wymaga oddzielenia faktów od interpretacji

Udokumentowane fakty obejmują strukturę dywizji, liczebność wystawionych sił, stany ewidencyjne uzbrojenia, podział lotnictwa i rozmieszczenie broni pancernej. Interpretacją jest natomiast wniosek, jak bardzo rozproszenie sprzętu osłabiło zdolność do koncentracji, czy wcześniejsza mobilizacja zmieniłaby przebieg kampanii oraz w jakim stopniu niejednoznaczna dyrektywa z 17 września wpłynęła na decyzje dowódców. [S1] [S4] [S5]

Faktem jest również istnienie nowoczesnych typów broni oraz postęp modernizacji. Nie wynika z tego, że cała armia osiągnęła jednolity, wysoki poziom techniczny. Równolegle używano starszego sprzętu, a transport dywizji piechoty opierał się przede wszystkim na koniach. Nowoczesność pojedynczego modelu i nowoczesność całego systemu wojskowego to dwa odrębne zagadnienia. [S2] [S3] [S5]

Mit szarż kawalerii na czołgi upraszcza historię tak samo jak obraz armii doskonale przygotowanej, której zabrakło jedynie szczęścia. Kawaleria miała racjonalną doktrynę walki pieszej, lecz dysponowała ograniczonym wsparciem mechanicznym. Polska posiadała wartościowe uzbrojenie, lecz nie w takiej koncentracji i skali, aby zrównoważyć przewagę operacyjną agresorów. [S5]

Najbardziej wyważony bilans łączy mocne strony z ograniczeniami. Wojsko Polskie dysponowało liczną rezerwą osobową, doświadczoną kadrą, rozwiniętymi strukturami piechoty oraz udanymi rozwiązaniami technicznymi. Jednocześnie nie ukończyło mobilizacji, pozostawało słabo zmotoryzowane, rozdzielało znaczną część broni pancernej na małe pododdziały i musiało działać w wyjątkowo niekorzystnym położeniu. Klęska kampanii była rezultatem współdziałania tych czynników, a nie dowodem bezwartościowości żołnierzy czy całego wyposażenia. [S1] [S2] [S3] [S4] [S5]

Pytania i odpowiedzi

Ilu żołnierzy liczyło Wojsko Polskie we wrześniu 1939 roku?

W czasie pokoju armia liczyła około 240–270 tys. żołnierzy. Mobilizacji podlegało około 2,6 mln rezerwistów, ale niepełne rozwinięcie pozwoliło wystawić około miliona ludzi. Około 1,5 mln było ocenianym stanem możliwym po pełnym wykonaniu mobilizacji, a nie liczbą faktycznie osiągniętą. [S4] [S5]

Czy polska kawaleria atakowała czołgi szablami?

Nie była to jej standardowa taktyka. Kawalerzyści wykorzystywali konie przede wszystkim do przemieszczania się, natomiast walkę prowadzili zwykle po spieszeniu. Brygady miały artylerię, pododdziały pancerne i broń przeciwlotniczą. Szarże stosowano przeciw odpowiednim celom, ale nie przygotowywano kawalerii do szarżowania na broń pancerną. [S5]

Czy Polska miała w 1939 roku nowoczesną broń?

Tak. Do wartościowych konstrukcji należały między innymi czołg 7TP, bombowiec PZL.37 Łoś, armata przeciwpancerna Bofors wz. 36 i karabin przeciwpancerny wz. 35. Ich obecność nie oznaczała jednak pełnej modernizacji armii: sprzęt był dostępny w ograniczonej skali, bywał rozproszony, a podstawą transportu wielu jednostek pozostawała trakcja konna. [S2] [S3] [S5]

Dlaczego liczby sprzętu nie pokazują pełnej siły armii?

Stany ewidencyjne nie mówią, ile egzemplarzy było jednocześnie sprawnych, obsadzonych, zaopatrzonych w amunicję i dostępnych w miejscu walki. Znaczenie miały również rozmieszczenie, łączność, transport i organizacja jednostek. Dlatego setki tankietek nie były odpowiednikiem setek czołgów lekkich, a liczba samolotów nie oznaczała identycznej liczby maszyn gotowych do natychmiastowego użycia. [S5]

Jak agresja sowiecka wpłynęła na kampanię?

17 września Polska, walcząca już z Niemcami, została zaatakowana od wschodu przez siły liczące w pierwszym rzucie 465 tys. żołnierzy i 4800 czołgów. Wschodniej granicy strzegły osłabione bataliony KOP w sile około 12 tys. ludzi. Uderzenie zagroziło drogom odwrotu ku Rumunii i Węgrom, utrudniło koncentrację pozostałych sił i załamało założenia dalszej obrony na południowym wschodzie. [S1]

Źródła